Opowiadanie Tiana – zakończenie

W tej części opowiadania starałem się w największym możliwym stopniu zachować styl mojego rozmówcy.

Po powrocie do domu zrobili wszystko tak, jak poleciła im dr Xu. Następnego ranka ciocia wstała normalnie, a po przebudzeniu stwierdziła, że ​​tego, co się wczoraj wydarzyło, wcale nie pamięta, z wyjątkiem tego, że nie pojechali do szpitala. Jej nastrój wyraźnie poprawił się. Trzeciego dnia po amnezji sytuacja jej była już całkiem dobra.

Na tym opowieść Tiana nie zakończyła się jednak. Zostałem zasypany gradem pytań.

Od tego miejsca oddaję głos Tianowi.

– Moja matka modliła się za swoją siostrę i poprosiła Boga, aby poprowadził ich do wyleczenia jej choroby. Czy Bóg doprowadził siostrę do dr Xu, stosującą dość niezwykłe metody leczenia

– Po tym, jak moja matka się obudziła, dlaczego nagle przypomniała sobie, że Jezus wypędził z Marii siedem duchów i poprosiła Boga, aby udzielił wskazówek siostrze i wujkowi. Moja matka jest osobą piśmienną, nie wierzy w duchy. Dlaczego nagle pomyślała o egzorcyzmach?

– Po drodze do szpitala, dlaczego moja ciocia powtarzała, aby nie iść do szpitala, tylko by znaleźć kogoś innego, o charakterze raczej znachora? Takie feudalne przesądy, jak leczenie przez osoby w rodzaju dr Xu zostały porzucone już dawno. Teraz już nikt w to wierzy. Kiedy ktoś zachoruje, wszyscy w pierwszej kolejności myślą o szpitalu. Dlaczego ciotka była tak zdecydowana nie iść do szpitala?

– Zarówno mój ojciec, jak i wujek są zagorzałymi ateistami. Jak mogli zdecydować, że nie pójdą do szpitala, tylko zaczną szukać osoby o specjalnych zdolnościach? Zapytałem ich o to, powiedzieli, że w tej chwili nie wiedzą, dlaczego tak zrobili. Podejrzewali zatory mózgowe. Jednak mimo to postanowili nie iść do szpitala.

– Dr Xu Dafu zerknęła tylko na ciotkę i od razu wiedziała, o co chodzi. Skąd o tym wiedziała?

– Skąd dr Xu wiedziała, że weszli na górę i zobaczyli dziurę o średnicy 20 cm?

– Skąd wiedziała, że w brzuchu mojej ciotki jest krew?

– Ponadto, co naprawdę było obraźliwe dla Wong Tai Sin?

Jako ateista, kontynuował Tian, słuchałem dwa razy opowiadania każdej osoby: mojego ojca i matki, ale nadal nie rozumiem. Moja matka myślała tylko, że się modli, a moc Boża kieruje tym wszystkim. Mój ojciec nie może tego wszystkiego wyjaśnić. Ja sam, z naukowego punktu widzenia mogę tak wyjaśnić to, co się stało.

Moja ciotka była bardzo słaba w ciągu dnia Po wejściu na górę złe duchy [dziwne jest to naukowe podejście, dopisek mój JK] weszły w ciało, ponieważ jej odporność była bardzo słaba, co spowodowało krótkotrwałe zatrzymanie dopływu krwi do mózgu.

Chociaż ciocia była słaba fizycznie, wiedziała w podświadomości, że nie było żadnej poważnej choroby, dlatego nie było też potrzeby pójścia do szpitala. Co więcej, wpłynęło na nią tradycyjne zabobonne chińskie myślenie, o znalezieniu osoby o specjalnych zdolnościach.

Jest niezaprzeczalne, że dr Xu może rzeczywiście mieć w sobie coś niezwykłego, ale daje pacjentom wskazówki o charakterze raczej psychologicznym. Zachodnia medycyna nazywa tę metodę „efektem placebo”. Po otrzymaniu sugestii lub placebo pacjent będzie bardziej zdeterminowany, aby myśleć, że może wyzdrowieć, a gdy jego odporność zostanie przywrócona, jego stan w sposób naturalny poprawi się.

Jeśli chodzi o modlitwę mojej matki, jest ona rzeczywiście magiczna: nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego nagle przypomniała sobie, jak Bóg kieruje duchami.

Jeśli chodzi o doktora Xu, że w brzuchu cioci jest krew, może to być rzeczywiście jakaś jej specjalna funkcja.

Powyższą analizę przeprowadziłem jako ateista. Nie wiem, czy jest ona słuszna. Jeżeli masz jakąkolwiek inną wiedzę na temat tego, co się stało, możesz się nią podzielić, zakończył swoje opowiadanie Tian.

Ja, po wysłuchaniu jego opowiadania, byłem bardzo poruszony. Może najbardziej emocjami, które w nim wyczuwałem, a trzeba wiedzieć że wyczucie emocji ludzi Wschodu nie jest łatwe, bo potrafią je bardzo dobrze ukrywać. Musiały być zatem naprawdę duże. Poprosiłem go tylko, aby spisał wszystko, co wie i przysłał mi na piśmie, nawet po chińsku. To, co przedstawiłem w obu tekstach pochodzi w większości z wersji pisanej. Należy też wyjaśnić, że musiałem tłumaczyć z chińskiego na angielski i z angielskiego na polski, bo tłumacz Gogle chińsko-polski jest bardzo słaby. Ponadto, trzeba wiedzieć, że z uwagi na bardzo specyficzną gramatykę i kontekstualny charakter języka chińskiego, dokładne tłumaczenie z chińskiego jest niesłychanie trudne, jeżeli nie zna się biegle tego języka, a nawet wtedy trzeba w pewnych miejscach dopytywać rozmówcy, czy na pewno o to czy tamto chodzi.

Jeżeli chodzi o moje stanowisko na temat tego wydarzenia, to myślę, że:

– Po pierwsze, jest to dowodem na to, że Bóg działa w każdym czasie i miejscu i że drogi dla Niego jest każdy człowiek. Jak się okazuje, nie jest dla niego żadną przeszkodą zateizowane społeczeństwo Chin ludowych, ani też ich przesądy czy zabobony.

– Po drugie, tak naprawdę to nie jest to historia o ciotce Tiana i jej cudownym uzdrowieniu. Mam wielką nadzieję i modlę się nieustannie o to, aby była to historia o Tianie i jego matce. Czy może dokładniej, o Tianie, jego matce i o mnie, jako pośredniku.

W tej chwili toczy się walka o duszę Tiana. Jego matka, jako osoba wierząca i praktykująca, na pewno modli się o jego nawrócenie. Jednak czasem rodzice nie mają takiego wpływu na swoje dzieci, jak osoby obce. Tak pewnie jest w tym przypadku, choć on przyznał się, że czasem zagląda do kościoła (dla towarzystwa?). Może moje przypadkowe pojawienie się w tej rodzinie miało na celu danie mu impulsu w kierunku poznania i doświadczenia Łaski?

Bardzo trudno jest rozmawiać z przekonanym ateistą. Dlatego też nie brałem się za jego nawracanie czy głoszenie kerygmatu.

Napisałem mu, że w historii tej najważniejsze jest to, że on zdecydował się ją mi opowiedzieć. Zdecydował się, bo takie było przeznaczenie, któremu nie mógł się oprzeć, bo jest kochany przez Boga, tak on, jak i cała jego rodzina. Jego ciotka została uzdrowiona, ponieważ jej siostra modliła się za nią. Stało się to tak dlatego, aby mógł się ze mną tym podzielić, a ja abym mógł mu to tak wyjaśnić.

Na tym kończy się opowieść Tiana, a zaczyna się, mam wielką nadzieję, opowieść o jego nawróceniu.

Módlmy się wszyscy za niego i jego rodzinę!

One Reply to “Opowiadanie Tiana – zakończenie”

Dodaj komentarz

Przeglądając stronę zgadzasz się na użycie plików cookies Możesz w każdej chwili dokonać zmiany ustawień dla plików cookies.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij