Tęsknota za Bogiem i Polsat

Parę miesięcy temu pojawiła się nowa stacja TV – Polsat Rodzina. Jak sama nazwa wskazuje, czas antenowy poświęcony jest tam rodzinie. Ważne jest przy tym, że pojawia się tematyka chrześcijańska: transmisja Mszy św, magazyn Angelus, są chrześcijańskie seriale. Jest też poranny program poradnikowy Mamma Mia, do którego zostałem zaproszony w tym tygodniu.

Tematyką programu były problemy wieku dojrzewania. Udział w nim wziął pewien młody człowiek, ksiądz i ja, jako rodzic. Osobami prowadzącymi był dyrektor stacji Marek Zając oraz Katarzyna Supeł-Zaboklicka. Poruszane były sprawy kontaktu z nastolatkiem, reagowania na jego problemy i bunty, wspieranie go w tym trudnym (dla niego, ale i dla rodziców) okresie.

Niestety, czas tego programu był bardzo ograniczony. Tematyka została potraktowana dość skrótowo i wyrywkowo, ale i tak sądzę, że warto to zobaczyć. Emisja 12. 02.19 o 9:00 w Polsacie Rodzina.

Dwie rzeczy wydały mi się godne podkreślenia i o nich miałem okazję mówić: sprawa reagowania, gdy nastolatek zamyka się w sobie, przestaje chodzić do kościoła i widać wyraźnie, że coś przeżywa i druga – odrzucenie wszelkich autorytetów.

To spotkanie i dyskusja w studio spowodowała, że przed oczami stanęły mi czasy, gdy moje dzieci przeżywały podobne sytuacje, przypomniałem sobie też, gdy sam byłem nastolatkiem.

Nigdy nie przeżyłem klasycznego buntu nastolatka i nigdy nie miałem prawdziwego kryzysu wiary. Może dlatego, że miałem przykład mocnej wiary w domu, w osobie mojej mamy. Moja wiara nie była może szczególnie głęboka, ale była na tyle trwała i ugruntowana, że przeszedłem przez te okres jakoś bezboleśnie:) Pewien kryzys przyszedł dopiero gdy wszedłem już w okres dorosłości, ale był on związany raczej z niedojrzałością i brakiem doświadczenia; nie trwał też długo. Na pewno duże znaczenie miał  też fakt, że nigdy nie byłem związany bliżej z żadną większą grupą rówieśniczą, a moje myślenie było od zawsze niezależne.

Ta niezależność miała swoją cenę. Była to pewna samotność, której doświadczałem przez całe życie. Ale też nigdy nie spotkałem nikogo, kto mógłby być dla mnie autorytetem. Do swoich poglądów dochodziłem sam, dużo czytając i starając się dobrze zrozumieć swoje lektury, starannie też je dobierałem, chcąc zachować równowagę prezentowanych tam poglądów i idei. Jednak w ten sposób popełniałem błędy, także z dziećmi.

Spośród moich dzieci każde było inne i inaczej przeżywały okres buntu, od mocnego trwania w wierze do całkowitego odejścia. Klasyczny przykład ziarna, które upadło na drogę, miejsce skaliste i urodzajną glebę. I nie miało to żadnego znaczenia, że do wszystkich wychowywaliśmy jednakowo i że wszystkie widziały ten sam przykład. Ale nie ustrzegłem się błędów, co miało znaczenie.

Myślę, że to jest głęboka tajemnica Boga, dlaczego tak się stało i dlaczego tak się dzieje. Dlatego do spraw sumienia trzeba podchodzić przede wszystkim z ogromnym szacunkiem i delikatnością. To sumienie dopiero się wtedy tworzy i łatwo jest coś zepsuć, na przykład właśnie przez brak delikatności. Trzeba wykazać zrozumienie i cierpliwość. Nie narzucać swoich poglądów, ale też i nie cofać się przed jasnym ich przedstawieniem, gdy będzie taka potrzeba. Dawać dobry przykład. Być zawsze otwartym, nie krytykować i nie okazywać negatywnych emocji. Trwać samemu mocno w wierze.

Takie to proste. Takie czasami trudne.

 

 

 

Dodaj komentarz

Przeglądając stronę zgadzasz się na użycie plików cookies Możesz w każdej chwili dokonać zmiany ustawień dla plików cookies.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij