• Camino
  • Fenomen Camino de Santiago – Cz. VII. Ludzie, błogosławieństwo.

    Dzisiaj wpis bardzo nietypowy, bo mówić będą ludzie, a właściwie chwile, w których ich zapamiętałem.

    Ludzie są solą ziemi, ludzie są solą Camino. To przyznaje praktycznie każdy, wierzący i niewierzący, idący w celu religijnym i w celu turystycznym. Bez spotkań i rozmów Camino nie byłoby sobą. I znowu tym, co sprawia że nie jest to tylko kolejna wycieczka, jest wspólny cel: Santiago de Compostela.

    Ludzie, moi towarzysze wędrówki.

  • Camino
  • Fenomen Camino de Santiago – Cz. VI. Modlitwa, Dziękczynienie.

    Charakter wędrówki, specyficzna atmosfera, górskie otoczenie – z gór bliżej do Boga 🙂 – wszystko to sprawiało, że moje myśli w naturalny sposób wędrowały do Stwórcy. Co więcej, ciągła niepewność co do kierunku wędrówki, spraw bytowych – wyżywienia, noclegu oraz co do moich możliwości fizycznych powodowała, że niemal nieustannie trwałem w łączności z Nim, prosząc Go o pomoc przy niekończących się przeciwnościach i dziękując za doznane łaski – nieprzeoczenie znaku, szczęśliwe dojście do celu – zwykłe, drobne, codzienne zdarzenia.

    Ale wszystko trwa nadal, choć trochę inaczej…

  • Camino
  • Fenomen Camino de Santiago – Cz. V Zmęczenie. Cierpienie.

    Camino bez zmęczenia i cierpienia to niedzielna wycieczka.

    Nie da się uniknąć jednego ani drugiego.  Widziałem ludzi, którzy przeszli już 900 km i byli naprawdę zmęczeni. Byli w trasie już ponad miesiąc i mieli po prostu dosyć hałaśliwych sąsiadów z albergue, niedojadania, niedosypiania, nie mówiąc już o zwykłym zmęczeniu fizycznym. Widziałem ludzi, których stopy wyglądały gorzej od moich, choć trudno w to uwierzyć. Spotkałem kobietę, która parę tygodni przed pielgrzymką trenowała z mężem trasy po kilkanaście kilometrów, by trzeciego dnia skręcić nogę w kostce tak skutecznie, że w ogóle nie mogła już chodzić.

    Ale z tych, którzy mieli siły i możliwości poruszania się, nikt nie rezygnował.

  • Camino
  • Fenomen Camino de Santiago – Cz. IV Orientacja

    Pamiętam pewien dzień, gdy w trakcie wycieczki w Gorganach (Ukraina) zabłądziłem w gęstej mgle. Było to  w miejscu, gdzie nie było w ogóle żadnych punktów orientacyjnych: polana o długości około dwóch kilometrów i szerokości ponad kilometra, wychodziło i wchodziło się do lasu, a miejsca gdzie ścieżki dochodziły do polany, były bardzo trudne do zapamiętania i do tego nieoznakowane, jak to często w Gorganach, najdzikszych górach Europy. Padał ulewny deszcz, moje buty coraz bardziej rozmiękały, pod peleryną robiło się też mokro. Oczywiście, mogłem pójść na wyczucie (mapa nie dawała żadnych wskazówek w tym miejscu), ale w perspektywie miałem wielogodzinne przedzieranie się przez dzikie tereny, trawę do pasa, wąwozy i wezbrane strumienie, bowiem Gorgany to góry dość rozległe i niezamieszkałe.

  • Camino
  • Fenomen Camino de Santiago – Cz. II Cel, czas i porządek

    Tym co od razu pierwsze rzuca się w oczy na Camino jest brak przywiązania do konkretnych godzin i dat, oczywiście poza datą wylotu z lotniska w Santiago. Ale byli i tacy, którzy i tym nie byli związani, np. tacy, którzy zaczęli gdzieś we Francji czy Niemczech i mogli powrócić kiedy i jak chcieli. Albo mieli bilet lotniczy w kategorii open czy mieli ze sobą namiot. Oczywiście, to nie polegało na tym, że spało się do południa. Jeżeli ktoś nie wyszedł w miarę wcześnie, mógł mieć problemy z noclegiem w schronisku,

  • Camino
  • Fenomen Camino de Santiago – Cz. I Przeszkody

    Są solą tej wędrówki, nadają jej wyrazisty „smak”, jak prawdziwa sól nadaje smak mdłym potrawom. Jednak przedmiotem tego rozdziału będą te spośród przeszkód, które pojawiły się jeszcze przed wyruszeniem w drogę. Czasem miałem wtedy wrażenie, że wszystkie złe moce sprzysięgły się, aby wybić mi pielgrzymkę z głowy, a przynajmniej utrudnić jak najbardziej przygotowania. Aby nie być gołosłownym, podam dalej parę przykładów.

  • Camino
  • Fenomen Camino de Santiago – Wstęp

    Już ponad tydzień minął, odkąd wróciłem z pielgrzymki z Hiszpanii, a już tęsknię do tych miejsc a jeszcze bardziej – do ludzi, których spotkałem.
    Była to trasa Camino Primitivo, z początkiem w Oviedo.
    Czuję,  jak mocno ta pielgrzymka może jeszcze wpłynąć na moje życie i nie chcę tego stracić. Przyszedł zatem czas, aby zatrzymać się przez chwilę nad fenomenem tej wędrówki i spróbować odpowiedzieć na pytanie: co dalej?

  • Życie duchowe
  • Psalm 104 – radość stworzenia

    Uwielbiam ten psalm! Mogę modlić się nim godzinami, on przywraca mi siły. Każdy wers tego psalmu jest hymnem miłości stworzenia do swego Stwórcy i potwierdzeniem Jego miłości do stworzenia. Bo prawdziwa miłość jest zawsze wzajemna, obie strony radują się sobą nawzajem… Czy potrzeba lepszego dowodu na miłość Boga do stworzenia, jak ta radość, którą On ją napełnił, a ono z wdzięcznością odpowiada, chwaląc Go dzień i noc!

  • Życie duchowe
  • Odrzucenie

    Spośród tego, co doświadczył Jezus w godzinach swojej największej próby, dla mnie jedno z najtrudniejszych do wytrzymania było odrzucenie:  „Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic”
    Zwłaszcza, jeżeli zestawimy to z Jego miłością do nas: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”
    To jest ciemność absolutna, absurdalna, niezrozumiała… Jakiejś namiastki tego doświadczamy chyba i my w pewnych sytuacjach, szczególnie gdy czujemy się niepotrzebni.

  • Komentarze do czytań
  • Komentarz do czytań z IV Niedzieli Wielkiego Postu

    Kiedy Jezus przechadza się dzisiaj wśród nas, nadal spotyka wielu ludzi ślepych. Nie mam na myśli ludzi niewidomych. Myślę o ślepocie innego rodzaju, o ślepocie duszy.

    Za oczy duszy można uważać wiarę, poprzez którą widzimy rzeczy niewidzialne, rzeczy przeznaczone nam od stworzenia świata (Hbr 11,1). W takim razie ślepota duszy jest spowodowana przez wszystko, co osłabia bądź zabija wiarę. Wtedy nie widzimy Boga i wydaje się nam, że Go przy nas nie ma, bądź że Go w ogóle nie ma.

    Znamienne jest pytanie Jezusa skierowane do uzdrowionego: Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego ? Nie „Jak się czujesz ?”, ani „Czy dobrze widzisz ?”, tylko „Czy ty wierzysz ?”

  • Komentarze do czytań
  • Komentarz do ewangelii na III niedzielę Wielkiego Postu

    Spotkanie Jezusa i samarytanki

    Jest to opowieść o wielkim pragnieniu, wielkiej tęsknocie, która jest w sercu każdego człowieka i o tym, jak w niepojęty dla nas sposób Bóg odczytuje to pragnienie i na nie odpowiada. Jest to też opowieść o spotkaniu mistycznym, które dokonuje się w ukryciu, gdy człowiek spotyka się w swoim sercu z Bogiem. Nie jest moim zamiarem przeprowadzenie szczegółowej analizy teologicznej tej perykopy. Chciałbym natomiast opowiedzieć o tym, jak możliwa jest rozmowa z Bogiem i co może z tego wyniknąć.

    Zacznijmy po kolei.

    Bóg na nas stale czeka, jak Jezus, który czekał na Samarytankę przy studni. On sam pierwszy do nas mówi, tak jak Jezus powiedział do niej: „daj mi pić”, czyli „potrzebuję ciebie, czekam na ciebie”. Ale my nie zawsze rozumiemy, kto do nas mówi.

  • Życie duchowe
  • O łagodności, która czyni nas wolnymi

    Jak wyrwać się z zaklętego cyklu ciągłych upadków i powrotów do punktu wyjścia ? Kiedy nareszcie będę mógł powiedzieć, że jestem lepszym człowiekiem, podobnym do Chrystusa ? Za każdym razem, gdy wydaje mi się, że zrobiłem krok naprzód i wszedłem na wyższy poziom, robię prędzej czy później coś niemądrego i boleśnie przekonuję się, że i w tej dziedzinie postęp nie jest wynikiem moich starań, ale jest on zawsze darowany. A ja mogę tylko, jak Ojcowie Pustyni, codziennie zaczynać od nowa…

  • Życie duchowe
  • O przebaczeniu sobie

    Nieprzebaczenie nie przechodzi w niebyt, gdy o nim zapominamy („niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce„). Owszem, żyje ono nadal, tylko w innym wymiarze – w podświadomości. Gniew, który jest jego źródłem pozostaje aktywny nadal, choć działa w sposób bardziej podstępny. Brak przebaczenia odcina nas od odczuwania empatii, czyni niezdolnym do miłosierdzia. Dlatego bez przebaczenia nie można mówić o normalnych relacjach z innymi ludźmi, Bogiem, a także sobą. Szczególnie trudne jest dla wielu osób przebaczenie sobie…

  • Życie duchowe
  • Porażka – przekleństwo czy błogosławieństwo

    Niepowodzenia czy porażki są wpisane na stałe w człowieczy los. Nikt nie ma monopolu na to, aby udawało mu się wszystko w życiu.  Choć wydaje się, że z niektórymi los obchodzi się łaskawiej, to nie mając wglądu w ludzkie serce do końca nie wiemy, jak to naprawdę z nimi jest – czy ich wygrane są ostatecznie dla nich źródłem szczęścia czy wręcz przeciwnie ? A przy tym tak mocno mamy wpisane w duszy dążenie do szczęścia, utożsamiane z tzw. powodzeniem w życiu. W kulturze, gdzie wszystko musi być policzone, zmierzone i odważone, porażka jest odczuwana wyjątkowo boleśnie.

  • Życie duchowe
  • Oczyszczenie

    Jedną z rzeczy, która chyba nie jest do zaakceptowania o własnych siłach przez człowieka, jest cierpienie. Niestety, nawet błogosławiony okres Bożego Narodzenia nie jest wolny od cierpienia; nasila się w nim bowiem ból osób samotnych i opuszczonych. Większość z nas nie chce nawet słyszeć ani rozmawiać o tych sprawach, unika ich jak ognia. Chyba też wybór takiego tematu na wpis wyda się wielu kontrowersyjnym. A jednak cierpienie jest nierozerwalnie związane z losem ludzkim… Dlaczego więc pomijać go wstydliwie milczeniem? Zamiatać pod dywan?

  • Życie duchowe
  • Wspólnota 2 – czyli problemy we wspólnocie

    Ze wspólnotą jest jak z małżeństwem – trudno jest bez niej, czasem trudniej z nią, nie jest łatwo znaleźć tę swoją, czasem daje dużo radości, ale czasem bardzo rani… Ogranicza naszą wolność „od” (nakazów i zakazów), ale daje otwarcie na  większą wolność „do” (czynienia dobra). Dlaczego temat wspólnoty wzbudza tak wiele emocji ? Dlaczego w każdej niemal wspólnocie musi pojawiać się rywalizacja i niezdrowa konkurencja ? Dlaczego nie ma idealnej wspólnoty ?

  • Życie duchowe
  • Wspólnota

    Znalazłem się teraz w takim miejscu mojego życia, że mogę sobie pozwolić, bez większego ryzyka, na znaczne zwolnienie jego tempa i pewne wyciszenie. Jest to trudne dla kogoś bardzo aktywnego, lubiącego gdy się dużo dzieje dokoła. Ale warto, można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy…

    Na przykład, jak wybrać dla siebie najlepszą wspólnotę.

    Bo, że chcąc postępować naprzód w życiu duchowym trzeba należeć do jakiejś wspólnoty, jest raczej oczywiste – permanentna samotność rzadko służy rozwojowi człowieka: http://www.tesknotazabogiem.pl/2016/11/04/samotnosc/, wyjąwszy wybitnych pustelników. Ale wspólnota ma też inne cele: jest miejscem, gdzie najpełniej oddaje się chwałę Bogu – jest niezastąpiona.

  • Życie duchowe
  • Samotność

    Są różne rodzaje samotności.
    Jest samotność z wyboru i jest samotność niechciana.
    Jest samotność w pojedynkę i jest samotność w tłumie.
    Jest samotność pełna żalu i goryczy i jest samotność pełna rezygnacji.
    Zazwyczaj nie kojarzy się ona z niczym miłym. Instynktownie szukamy towarzystwa drugiego człowieka. Nieswojo czujemy się, gdy zbyt długo musimy być sami.
    Czy Bóg chciał samotności dla człowieka ?
    Czy samotność jest dobra ?

  • Modlitwa Jezusowa
  • Aby nie spaść, trzeba się… puścić

    „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem” (Mk 12, 28)
    „Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!” (Mk 10, 21)

    Jak ma rozumieć tak radykalne wezwania zwykły człowiek, którego umysł jest nieustannie zaprzątnięty troską o sprawy tego świata – ważne sprawy ? Co to znaczy: „całym swoim sercem” ? Co znaczy: „sprzedaj [zostaw to] wszystko, co masz” ?

  • Życie duchowe
  • Czy słyszę mowę Boga w moim życiu ?

    Nic nie uległo takiej dewaluacji w naszych czasach, jak słowo. Słowa sprowadzone zostają do techniki komunikacji, są używane w celu wyrządzenia przykrości, krzywdy, bywają przedmiotem manipulacji, nie przekazują prawdy, tylko ulotne znaczenie, w zależności od chwilowej potrzeby, mody czy zwyczaju. Często słyszymy: „to są tylko słowa” albo „słowa, słowa, słowa…” na określenie pustki zawartej często w wypowiadanych przez nas słowach. A jeszcze na początku naszej ery ludzie przychodzili do Ojców Pustyni i prosili: „Powiedz mi słowo…”